05 maja 2024

Jolanta Sienkiewicz

Recall Healing®  - Totalna Biologia® 

Theta Healing - Kod Emocji - Kod Ciała 

Sesje indywidualne on-line lub stacjonarnie

Polityka prywatności

Tegoroczna majówka i cała wiosna to dla mnie ogromnie wyjątkowy czas. Celebruję go całą sobą 😀

 

Od kilku dni przesiaduję całymi dniami na tarasie, wieczorem przy ognisku i cieszę się jak małe dziecko. Bo tak naprawdę znowu, odkąd byłam jeszcze dzieckiem, mogę bez problemu przebywać o tej porze roku na dworze i cieszyć się tym co tak uwielbiam – urokiem natury 😍

 

Przez prawie całe moje dotychczasowe życie wiosna była dla mnie radością, ale przede wszystkim okresem, w którym odzywały się moje ogromne problemy zdrowotne. Alergia na pyłki wykluczała mnie z możliwości celebrowania powrotu natury do życia, w sposób jaki najbardziej lubię.

 

Przebywanie na świeżym powietrzu odpłacałam katarem, zatkanym nosem i zatokami, łzawiącymi i czasami kłującymi jak igiełki oczami oraz ogólnym rozbiciem... Najlepiej było patrzeć na świat przez okno, ale i to nie do końca było skuteczne.

 

Czasami kilka razy dziennie wchodziłam pod chłodny prysznic, bo tam znajdowałam chwilowe ukojenie. Chłodząc się i spłukując z siebie wszechotaczające mnie pyłki, na chwilę mogłam zapomnieć o odczuwanych dolegliwościach.

 

Od dziecka byłam odczulana. Pierwsze testy alergiczne miałam zrobione w latach 80. Pamiętam jak dzisiaj słowa pani doktor, która patrząc na moje wyniki powiedziała, że z tak silną alergią to najlepsze byłoby dla mnie, aby "...wsadzić mnie w skafander kosmonauty i wystrzelić w kosmos". Może to był żart, ale z pewnością słowa te były dla mnie dziecka bardzo mocne, skoro pamiętam je po ponad 35. latach. Wtedy o alergii mało kto wiedział, a tym bardziej mówił. Więc chyba i tak miałam szczęście, że ktoś mógł mi pomóc.

 

Od dziecka przeszłam kilka terapii odczulających, z których każda trwała kilka lat. Czasami miałam okresy remisji, wtedy funkcjonowałam całkiem dobrze. Przez wszystkie te lata w okresie pylenia, co trwało w zależności od sezonu, od 3 do nawet 6 miesięcy, byłam na lekach przeciwalergicznych – tabletki, spray do nosa, krople do oczu. Leki nie sprawiały, że było idealnie, ale bez nich nawet nie chcę myśleć, jak wyglądałoby moje życie.

 

Obecnie trwa drugi sezon bez leków ‼️‼️‼️

Siedzę na tarasie, oddycham swobodnie, nic mnie nie dusi, nie gryzie w gardle, skupiam się na śpiewie ptaków, czytam książkę, pracuję… Ktoś kto zmaga się z alergią może się domyślać jak wielka jest moja radość 🥰😃😁

 

Wyjście z alergii zawdzięczam działaniom, które podejmowałam, a które doprowadziły mnie do totalnej biologii. Wiedza, którą zyskałam dała mi kierunek do poszukiwania źródła mojej choroby.

Świadomość, że alergia była reakcją na rozłąkę, którą przeżyłam w dzieciństwie, pozwoliła mi z pełną akceptacją uszanować to co „mówi mi moje ciało” i stała się początkiem wyjścia z „konfliktu”, w którym nieświadomie tkwiłam. Zrozumienie podłoża choroby stało się punktem zwrotnym powrotu do zdrowia.

 

Uzdrowienie nie było natychmiastowe, był to proces, w którym ciało potrzebowało czasu, aby przestawić się na nowe tory funkcjonowania, aby zapomnieć o starych wzorcach i wdrukować nowe. Lekko nie było, a przeżywając epileptokryzys (najtrudniejszy moment fazy zdrowienia) czułam się fatalnie, ale oszczędzę tych szczegółów 😉

 

Dzisiaj jestem szczęśliwa, dziękuję sobie, że wytrwałam w tym procesie, że uwierzyłam, że aby było lepiej, to przez chwilę musi być gorzej. Było warto 🥰‼️

 

Jeśli zmagasz się z alergią lub inną dolegliwością, pozwól sobie na pomoc.

Zapraszam do kontaktu.

 

Jolanta Sienkiewicz

 

Moja historia