26 maja 2016

Macierzyństwo Twoją biznesową siłą


Chcę Ci dziś opowiedzieć historię. To będzie opowieść o kobiecie, która odnosiła sukcesy w pracy, zresztą zawsze miała szczęście do dostawania tej wymarzonej. Może nie zawsze dostawała ją w tym momencie kiedy chciała i nie wszystkie, które chciała (na szczęście), ale ostatecznie zawsze współpracowała ze swoimi "employers of choice". No nic tylko korzystać, wspinać się po szczeblach i robić karierę, pilnować kury, która znosi złote jaja.

Ale ta kobieta w głębi serca czuła, że chce dać z siebie więcej. Nie więcej zadań, projektów, osiągnięć, sukcesów, lecz więcej serca, więcej miłości. Pomyślała o macierzyństwie. Myśli o byciu mamą przyszły jej oczywiście w niewłaściwym momencie. Wtedy był czas jej sukcesów, wymarzony udział w programie zarządzania talentami, sfinansowany cykl drogich szkoleń, ważny etap rozwoju firmy, w którym chciała uczestniczyć i passa, która trwała w jej sferze zawodowej od lat. Ale jej wewnętrzny głos podpowiadał jej, że teraz czas na pomnażanie miłości.

Dzieci nie biorą się z myśli, wiesz o tym prawda? Zanim więc myśl przyszła na świat, ta kobieta musiała pokonać wielką walkę ze sobą, z marzeniami, z ich odpuszczeniem, smutkiem i rezygnacją. Po to by wreszcie zobaczyć cud, prawdziwy, wyczekiwany, ten jej największy, życiowy cud - była w ciąży.

To było przeżycie, że musi leżeć i odpoczywać, przecież zawsze uważała, że macierzyństwo to nie choroba. Przecież miała pracować w ciąży niemalże do porodu. Ale jej ciało mówiło co innego, a zagrożenie było spore. I wtedy po raz pierwszy w życiu musiała się zatrzymać, oswoić z inną materią niż projekty, zadania, ciągła adrenalina, fantastyczny team, wymagający, ale doceniający szef, który zlecał jej zadania takie, o jakich marzyła.

Wtedy właśnie miała czas na posłuchanie siebie. Wtedy zaczęła prawdziwie wzrastać.  Tak zaczęła się jej prawdziwa droga głębokiego rozwoju. Nie pomnażania umiejętności, zdobywania doświadczenia, gromadzenia sukcesów, budowania portfolio, pięcia się po szczeblach, zdobywania uznania w coraz to szerszych kręgach. To nie była droga w górę.

Wtedy zaczęła się jej nowa droga - ta do wewnątrz. To był rozwój w obszarze relacji ze sobą i z innymi ludźmi, akceptacji siebie, docierania do tego kim jest i co może dać najlepszego światu. To była droga stawiania pytań o to, co na tym świecie właściwie robi i co może pomnażać. Tej drogi nie zaplanowała. Nie miała pojęcia jakie będą kolejne szczeble i dokąd ta droga ją doprowadzi. To był początek takiego rozwoju, który miał dać kilkakrotnie większy plon, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziała...

Wtedy bała się, bo świat "mówił" co innego - że będą nieprzespane noce, że ciężko będzie wrócić do pracy, że nikt na nią nie będzie czekał, że firma zmienia się jak w kalejdoskopie, że straci wiele szkoleń, okazji, projektów. Świat mówił też, że pewnie nie wróci, że po porodzie to już nie będzie miała głowy do biznesu, a w innych firmach to jej nie zatrudnią, bo matkom ciężko jest znaleźć pracę. Świat zadbał o to, by ją wystarczająco nastraszyć, przestrzec, nawet próbował przyciąć jej skrzydła, by już więcej nie poleciała tak wysoko jak chciała.

Całe szczęście ta kobieta dzięki drodze wewnętrznej, którą przeszła, nauczyła się ufać sobie, słuchać swojego wewnętrznego głosu i iść za nim. Nie wierzyć temu, co mówi świat, bo on ma wiele sprzecznych głosów. Nauczyła się słuchać siebie! To było najpiękniejsze, czego mogła się nauczyć. To był najpiękniejszy dar, jaki podarowały jej dzieci i zatrzymanie, które towarzyszyło każdej z trzech ciąż.

Dziś ciągle jest szczęśliwą kobietą, która wie kim jest i jaką ma misję. Dziś każdego dnia odnosi kolejne sukcesy. Nigdy nie miała problemów z pracą i z realizacją swoich zawodowy planów. A nawet jeśli pojawiały się przeszkody, potrafiła zaufać procesowi, który się dział. Nawet jeśli spotykała przedstawicieli świata, który dał sobie wmówić, że macierzyństwo nie idzie w parze z rozwojem - ona wiedziała swoje, zaufała sobie i szła dalej, z odwagą, w zgodzie ze sobą! Ona czuła, że bycie mamą daje jej prawdziwą życiową siłę i ta siła jest źródłem jej sukcesów w biznesie.

Dziś jestem potrójną mamą i dzielę się swoją historią byś uwierzył, że możesz znaleźć w sobie prawdziwą życiową siłę. To nie musi być macierzyństwo. Odnajdziesz tą siłę, jeśli tylko wsłuchasz się w swój wewnętrzny głos i pójdziesz za nim.  Daję Ci tę historię, byś już nie krakał jak inne wrony, nie powtarzał jak papuga to, co mówią inni, ale znalazł siłę w sobie.

Dziś w Dniu Matki życzę wszystkim mamom, by wsłuchiwały się w swój wewnętrzny głos i szły za nim odważnie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie