24 maja 2016

Dni pełne wartości...



Spędziłam ostatnio cudowny weekend. Potrzebowałam naładować takim czasem swoje baterie. Grill z przyjaciółmi, dumne rozmowy o życiu i pogawędki o przyziemnych sprawach, psychologiczne dywagacje o rozwoju naszych pociech, świeże powietrze i słońce. A potem usiąść i delektować się chwilą, wypić kawę na schodach przed domem, zapatrzeć się na dzieci, które bawią się same, mieć gdzieś to, że są brudni i że do domu wniosą tonę piasku. Poranne granie w dwie gry na raz, bo przecież każde chce w inną, owsiane naleśniki o świcie, pyszne lody domowej roboty i wspólne klejenie albumu rodzinnego. Spacer po Lublinie, msza w Akademickim i ten sam duszpasterz, co za dawnych lat, tylko już z przyprószoną brodą, no i mąż wiecznie młody i słuchający ;-) Ehhh....

Takie dni dają mi siłę na więcej niż tydzień. Ładuję się wtedy tym, co ważne, napełniam po brzegi moje kielichy, z których potem nawadniam się małymi łyczkami, zanim poczuję pragnienie.

Mój tydzień obfituje w wiele przeróżnych aktywności - rodzina, dom, blog, pasje, coaching, fotografia, własny rozwój, marzenia, spotkania - to wcale niemało jak na potrójną mamę. A mimo to energia się znajduje.

Mam wiele źródeł swojej wydajności, ale słowa klucze w tym, by sprostać wszystkim zadaniom to WARTOŚCIOWA NIEDZIELA.


Niedziela dlatego, że jest to zawsze rodzinny dzień, zarezerwowany dla najbliższych, zazwyczaj offline - inny, bo spontaniczny.
Wartościowa dlatego, że świadomie skupiona wokół moich wartości. Zauważyłam, że właśnie takie aktywności, które wynikają z realizacji moich życiowych wartości, dają mi najwięcej siły, najwięcej energii i spełnienia. Wtedy uśmiech sam się pojawia, a w sercu mam błogi spokój...

Od dawna staram się aranżować swoje niedziele zgodnie z wartościami. To jedyny dzień, którego nie planuję w moim kalendarzu, nie realizuję listy zadań, nie piszę harmonogramu. Ten spontan to odreagowanie misternie zaplanowanego tygodnia, gdzie nawet 15 minut na jakąś aktywność ma znaczenie. I wiesz co? Zauważyłam, że im więcej wartości realizuje się w niedzielę, tym więcej ich jest w tygodniu i w moim życiu. To już powoli staje się regułą, moim osobistym  mikroodkryciem, które przynosi makroefekty. Te niedziele są jak dobrze spakowany plecak na podróż, lekki i mały, ale jest w nim wszystko co trzeba, tylko tyle i aż tyle.

Jakie są Twoje wartości? Masz je spisane? Znasz je dokładnie? Zapytany w nocy - wyrecytujesz?

A żyjesz nimi świadomie? Na ile wypełniasz nimi swoje dni, godziny, minuty? Na czym spędzasz swoje życie? Jaką wartość głównie realizujesz i czemu poświęcasz czas?

0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie