7 kwietnia 2016

Zaakceptuj uwalniające NIC


Czasem trzeba zrobić po prostu nic. NIC. Odpuścić! Nie katować się tym, że plan idealny legł w gruzach, że taki jesteś niedoskonały, że życie złośliwie płata Ci figle i rzuca kłody pod nogi....
Odpuścić i obdarzyć siebie empatią i pozwolić na Lenia. Ba! Nawet go trochę nakarmić, dopieścić i oswoić nieco. Niech się gość czuje jak u siebie, niech się zasiedzi tak, że trudno go będzie wyprosić.

I jak już się tak razem zespolicie, Ty i on, Ty i ten Leń, to weź go przytul jak przyjaciela i podziękuj, że przyszedł. Powiedz, niech wpada częściej, może nawet zamieszka na stałe... Bo wiesz, jak już się stanie domownikiem, to nie będzie taki nie-swój, taki odświętny, że jak wpadnie to taka trochę spinka, jak z nieprzewidywanym niemile widzianym gościem.

A jak już zamieszka, to zaczniecie się razem dogadywać, układać sobie życie, "dopasowywać się" - jak to mówią. Wtedy będzie łatwiej, tak swojsko, tak powszednio. Już nie trzeba będzie specjalnego zaproszenia, oficjalnego powiadomienia czy  - nie daj Boże - listu wysłanego pocztą, co idzie za długo. Będzie już zawsze w zasięgu ręki. Wtedy go chwycisz za rękę i przyciągniesz do siebie zawsze, gdy trzeba odpocząć, zatrzymać się, ochłonąć, uspokoić myśli i emocje, okiełznać burzę w sobie, czy przeczekać niepomyślny bieg zdarzeń... Będzie już zawsze dostępny wtedy, gdy Ty będziesz chciał z nim być.
 Nie namawiam Cię, żebyś został Leniem, ale żebyś go zapraszał do swojego życia jak przyjaciela, do którego zawsze możesz zwrócić się po pomoc.

A gdybym miała ten stan, kiedy warto robić NIC, rozłożyć na czynniki pierwsze, to byłoby tam dużo zgody. Zgody na nudę tą spod N. Przecież nie zawsze musi się dużo dziać w Twoim życiu. Pod I byłaby akceptacja inercji, czyli trudności w manewrowaniu. To zgoda na to, że sytuacja jest trudna i trzeba po prostu pobyć z tym, co masz i zaakceptować to. A na koniec pod C byłoby cierpliwe czekanie na moment, kiedy będziesz mógł ruszyć z nowymi siłami, ze świeżą głową... Ale cierpliwe - nie takie w blokach startowych, że już, że zaraz, byleby jak najszybciej. Porzuć wtedy myśl, że czas przecieka Ci przez palce jak piasek. Czekaj, aż do momentu, kiedy poczujesz, że działasz spokojnie - nie popychany siłą odśrodkową (byleby uciec od tego co się dzieje) - ale z poczuciem, że niesie Cię spokój i Twoja wewnętrzna siła...

Ot, takie NIC ;-) Ty też robisz czasem nic?

0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie