14 marca 2016

TOP 10 moich wdzięczności za to kim jestem...


Patrzę w lustro i lubię tą kobietę ze zmarszczkami już nie tylko mimicznymi, +10 kilogramami po trzeciej ciąży i jeszcze nie jednym "prezentem" od dzieci. Patrzę w lustro i chce mi się. Po prostu! Chce mi się żyć, działać, chce mi się zmieniać siebie. Bo choć lubię tę babkę w lustrze, to nie chcę zostać z tym nadprogramowym pociążowym balastem. Chce mi się ćwiczyć, biegać, wstawać rano i uśmiechać do całego świata. Chce mi się tworzyć pomysły na siebie i marzyć o wielkich ideach. Chce mi się czasem posiedzieć cichutko, posłuchać jak moje dzieci oddychają, ugotować pyszny obiad i upiec ciastka owsiane. Chce mi się nic nie robić i celebrować ten stan.

Są też takie dni, kiedy lepiej byłoby nie patrzeć w lustro, bo noc nie przespana, bo worki pod oczami, a zanim zrobię makijaż muszę pokonać slalom pośród starwarsów, laleczek i grzechotek. Są takie dni kiedy mi się nie chce. Jak cholera. I to też jest ok. I nawet kiedy złapię się w lustrze, taka nieumalowana, z rozpiętym ramiączkiem od karmienia, w pośpiechu ubranym swetrem z naklejką ninjago przyklejoną przez dzieci - to też się sobie podobam. Tak w sercu, wewnętrznie się sobie podobam. Z tym chceniem i niechceniem. Ogarnięciem i rozgardiaszem. Ze wszystkim razem wziętym.

I jakby się tak zastanowić, zajrzeć głębiej i z przeszłości dać susa do tu i teraz, to na ten stan składa się kilka wypracowanych nawyków, kilka porażek i sukcesów, kilka ważnych dla mnie osób i kilka zasad, którymi się kieruję. Więc się z Wami w ramach 21 Dni Gimnastyki Wdzięczności podzielę tym, co odkryłam i odkrywam na co dzień o sobie. Tym co składa się na tą miłość własną, niewydumaną, niepyszną, a szczerą i łaskawą. I tym, jak to się przekłada na to, w co obecnie wierzę.

Kocham siebie, bo jestem wdzięczna...

1. Za wszystko co się w moim życiu wydarzyło

Absolutnie wszystko. Nie ma takiego zdarzenia, z którym byłabym niepogodzona. Czasem westchnę, gdy pomyślę o ile byłoby łatwiej bez tych wszystkich porażek, rozczarowań, fuck-upów. Ale nie mam wątpliwości, ile bym straciła - własnych przemyśleń, lekcji, bolesnych, ale bezcennych. Dzisiaj wiem, że cokolwiek się dzieje, takie ma być, właśnie teraz.

2. Za to, co się nie wydarzyło, a bardzo tego chciałam

Mogłabym wymienić setki takich napaleń w moim życiu, o których śniłam po nocach i modliłam się o nie gorliwie. Ale się nie wydarzyły. Potem z biegiem czasu bardzo, ale to bardzo dziękowałam, że tego nie dostałam, albo cieszyłam się, że jednak przyszło coś innego. Dzisiaj wiem, żeby zaufać i nie domagać się od życia czegoś, czego mi nie przynosi, bo z pewnością nie jest to dla mnie właściwe.

3. Za to, że żyję i oddycham i dane jest mi to robić jeszcze przez jeden dzień

Dziękuję za to, że gdy się pojawiłam, ktoś chciał mnie przyjąć pod swoim sercem, urodzić i wychować. Że dostałam najcenniejszy dar - życie swoje jedyne, niepowtarzalne. Dzisiaj wiem, że to, że żyję, nie jest takie oczywiste - to istny cud.

4. Jestem wdzięczna za to, że potrafię się zatrzymać, zajrzeć w siebie, posłuchać, co mi w duszy gra

To nie jest łatwe. Moje poranki i popołudnia to czasem bohaterskie wyczyny. Doceniam się za to, że daję radę i jeszcze nie zwariowałam. I choćbym miała to sobie wyszarpać, albo bronić szablą, to obronię - moje chwile dla siebie, na pobycie tylko ze sobą, w ciszy i skupieniu. Dzisiaj wiem, że trzeba dbać o czas ze sobą tak, jakbym była dla siebie kimś najważniejszym, z kim całe życie marzyłam by się spotkać.

5. Za pasje, które odkryłam

Wszystkie moje pasje podarowały mi dzieci. Każdą z nich: fotografię, twórczość i coaching odkrywałam, gdy pod moim sercem rodziło się nowe życie. Tą pierwotną, pasję do ludzi dostałam w prezencie od babci - patrząc jak żyje ;-) Teraz wiem, że trzeba się czasem zatrzymać i posłuchać siebie, by znaleźć coś co dodaje Ci skrzydeł. Nie złapię tego w biegu, goniąc za jakimś "zającem".

6. Za stan "nic nie muszę, a wszystko mogę"

Za wolność, którą mam w kraju, w którym żyję - a przynajmniej tak mi się zdaje, że jeszcze jest ;-)  Za wolność w związku z mężem, za wolność wyboru tego, co chcę robić w życiu i jak chcę to życie przeżyć. Za możliwość decydowania o sobie, bez nacisku przez kogokolwiek. Dzisiaj wiem, że tą wolność mogę dać sobie tylko ja sama.

7. Za to, że ufam sobie i jestem dla siebie najważniejszym krytykiem

Musiałam kiedyś sobie nie ufać, by to dotkliwie poczuć i przekonać się, że nikt z boku, nawet ktoś mi najbliższy, nie będzie żył moim życiem i o nim decydował, chociażby miał najlepsze intencje. Jest kilka autorytetów w moim życiu. Zmieniają się, tak jak zmieniam się ja. Często pytam ich o zdanie, lub sięgam do literatury, bo nie ze wszystkimi mogę po prostu pogadać. Gdyby moje życie miało być książką, to najważniejszym jej krytykiem byłabym ja sama. Dzisiaj wiem, że to ja żyję swoim życiem i to ja biorę za nie całkowitą odpowiedzialność.

8. Za odwagę, by próbować

To nie jest tak, że zawsze wiem czego w życiu chcę. Czasem szukam miesiącami czy nawet latami. To co mnie prowadzi do rozwiązania, to nie siedzenie i dumanie, lecz odwaga próbowania i testowania rozwiązań i pomysłów, które pojawiają się w mojej głowie.  Dzisiaj wiem, że jeśli czegoś bardzo chcę, to sama muszę sobie stworzyć szansę, by to realizować, a nie czekać aż spadnie mi gwiazdka z nieba.

9. Za życie oparte na wartościach

Jest w moim życiu wiele szczęścia, radości i pasji. Niemalże codziennie czuję, że unoszę się 10 cm nad ziemią - ze szczęścia, bo jest flow, bo coś małego bardzo mnie ucieszyło. Ale tego samego dnia potrafię także płakać do bólu lub wściekać się na coś lub kogoś. Życie z dziećmi, to często takie właśnie huśtawki. Do pionu stawia mnie pytanie, które stawiam sobie czasem kilka razy dziennie: O co mi w życiu chodzi? Co jest dla mnie najważniejsze? Dzisiaj wiem, że moje wartości są jak drogowskazy i latarki - prowadzą mnie przez ciemność i gdy się zgubię.

10. Za to, że nie muszę się porównywać, żeby wiedzieć jaka jestem i kim jestem

"Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie" - to fragment Desideraty. Jedynym, najlepszym punktem odniesienia są moje własne postępy, mój własny rozwój. To gdzie byłam jako dziewczynka, nastolatka i to gdzie jestem teraz. To najwięcej mówi mi o mnie. Nie porównuję moich kulisów z czyjąś sceną. Dzisiaj czuję, że moja wartość tkwi głęboko we mnie, a nie w odniesieniu do czegoś lub kogoś na zewnątrz.

Też czujesz wdzięczność za to kim jesteś? A może sprawia Ci to trudność? Co Cię doprowadziło do tego? Napisz i podziel się. Niech ta lista urośnie o kolejne wdzięczności ;-)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie