25 lutego 2016

W poszukiwaniu struktury...



Są takie dni, kiedy tęsknię za strukturą, za tym by każdy dzień wyglądał podobnie, by znany mi rytm był jak wygodny fotel, w którym można się rozsiąść i poczuć jak u siebie....

Są takie dni, kiedy tęsknię za przewidywalnością zdarzeń, rutyną i nudą...

Czasem chciałabym, żeby wszystko było tak samo... Tak samo jak wczoraj, tak samo jak lubię, tak samo jak co tydzień... Bez niespodzianek, zwrotów akcji, niezrealizowanych zamierzeń, bez listy "to dosów" w moim kalendarzu, których nie mogę odhaczyć, że zrobione... Bez obudzeń zbyt wczesnych i zaśnięć zbyt późnych...


Są takie dni, kiedy zachwycam się wszystkim co przewidywalne... Tym, że wstaje słońce, że ta sama Pani o tej samej porze, w tych samych szpileczkach drobi szybciutko do pracy i że ja słyszę jej kroki o tej samej porze... Że sąsiadka ubija kotlety w ten sam sposób... Że pranie co rano wstawione i pachnie jak zawsze...

W tej całej gonitwie spraw, wszystko to, co stałe jest moją ostoją...


A tymczasem co dzień oswajam się z tym, że poranek zaczął się dziś płaczem, a nie uśmiechem, że mąż już w pracy i że wyszedł bez buziaka na dzień dobry, by mnie nie budzić...

A tymczasem oswajam się z setnym już dziś nastrojem moim i moich pociech, mimo że dzień się dopiero zaczął...

I znów, w tym wszystkim co inne, szukam czegoś co stałe... I ciągle uczę się widzieć w tym wszystkim
świat, który taki właśnie jaki jest, jest doskonały...

A nam, cóż pozostało...? Pokochać tą niestałość na lata jeszcze całe, zanim usiądę wygodnie w fotelu i zatęsknię za tą karuzelą spraw, nastrojów, zdarzeń i zaskoczeń wszelakich....




A Tobie co pozostało? Narzekać, czy oswajać się? Buntować się, czy szukać struktury? Żyć tym życiem, które Ci jest dane i widzieć w nim doskonałość? Nie, nie zaakceptować biernie... Nie stanąć w miejscu... A rozwijać się, ale cieszyć się tym co już jest... Bo jest piękne, nawet gdy na takie nie wygląda...





0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie