18 lutego 2016

Szklanka wody, wcale nie do połowy pełna

Niebieski ocean, złoty piasek, delikatny powiew wiatru i szum morza, a ja leżę na plaży i nic nie muszę... mam czas na nicnierobienie... Cisza, cudowna cisza. Słyszę gdzieś w oddali płacz dziecka i myślę sobie: "Jak dobrze, że to nie moje....O cholera, moje!" I tu sen się skończył! Zrywam się i zerkam na zegarek. 7:20!! No to pospaliśmy... Za chwilę wstaje nasz pierworodny i wpadam już w codzienny bieg przez płotki by wyprawić siebie i towarzystwo do przedszkola - siusiu, ubieranie, śniadanie, mleko rozlane, pasta się skończyła, skarpetka nie do pary... Ach gdyby tak wrócić nad ten ocean...

Moje 5 minut

W natłoku okrzyków "Mamo, a ona...", "Mamo, ja też chcę", "Nie to, tamto", próbuję wyszarpać czas dla siebie, 5 minut na to, by skontaktować się ze sobą, zadzwonić jak do przyjaciółki i zapytać "Co słychać?". Bez tego wpadam zbyt szybko w rytm dyktowany mi przez dzieci, które nie zawsze zaczynają dzień z postanowieniem, że będą dla mnie łaskawe. No dobra, bądźmy szczerszy, prawie nigdy nie są łaskawe, czasem im po prostu wyjdzie, niechcący ;-)

Cóż mi pozostaje... albo zdać się na tą przypadkowość i tańczyć tak, jak mi zagrają, bądź znaleźć sposób, by bez względu na to, czy melodia jest liryczna czy wręcz dramatyczna, odkryć w sobie źródło radości, cierpliwości i matczynej miłości.

Studnia spokoju

Mam więc swoje 5 minut, ze szklanką ciepłej wody z cytryną, pitej małymi łyczkami. Ta woda i ten czas to moja studnia spokoju. Oddycham i jestem. Tylko tyle i aż tyle.  To pozwala mi spojrzeć na rozpoczynający się dzień jak na dar, dostrzec w moich dzieciach najważniejszą wartość - fakt, że są. To moja chwila na medytację, której jak pisze Jon Kabat-Zinn "Nie praktykujemy, by rzeczy stały się doskonałe ani by robić coś w sposób doskonały. W istocie praktykujemy po to, aby zrozumieć (urzeczywistnić) fakt, że rzeczy już są doskonałe, właśnie takie, jakie są." 

Świetnie, powiedz to jednak rodzicowi, którego dziecko rzuca się na podłogę z histerycznym płaczem wtedy gdy ten za 30 minut ma ważne spotkanie, od którego zależy jego zawodowa przyszłość.

W tym sęk, by właśnie w takich momentach pamiętać, że są to ciągle nasze ukochane dzieci. Nie problem pamiętać o tym, gdy przytulają się do Ciebie i szepczą czule do ucha "Mamo, kocham Cię jakbym miał milion mam". Sztuką jest pamiętać o tym wtedy, gdy daleko im do czułych i kochających pociech.

Co możesz zrobić?

Z pomocą przychodzi nam Covey ze swoimi "7 nawykami skutecznego działania". Jego książka, choć trafiła w moje ręce, gdy byłam jeszcze studentką, wciąż często służy mi dobrą radą. Po pierwsze Covey mówi o "Ostrzeniu piły", a po drugie uświadamia nam jak ważne są w naszym życiu nawyki.

Ostrzymy piłę, nie po bitwie, po to by pozabijać wszystkich spotykanych na naszej drodze i dać ujście swoim frustracjom, które w trakcie porannego starcia z dziećmi urosły tak, że strzelają piorunami. Ale ostrzymy  piłę, by być gotowym na takie sytuacje i zachować spokój.

Ostrzymy piłę codziennie, w wymiarze duchowym, fizycznym, społeczno-emocjonalnym i umysłowym. By wyrobić sobie taki nawyk potrzeba nam, jak pisze Covey skrzyżowania WIEDZY, UMIEJĘTNOŚCI i PRAGNIENIA. Wiedzy co i po co chcemy zmienić oraz jak możemy sobie z problemem poradzić, pragnienia zmiany czyli inaczej mówiąc motywacji, oraz umiejętności, które nam pomogą to osiągnąć.

Nowy nawyk

Pomyśl dziś o tych chwilach dnia, które najbardziej chcesz jakościowo zmienić. Zastanów się, co możesz z nimi zrobić. Często bardzo dobrze wiemy, co powinniśmy zrobić, wiemy jaki i nawet bardzo chcemy, ale nic z tym nie robimy. Dziś chcę Cię zainspirować do tego byś wreszcie rozprawił się ze swoimi zamierzeniami i wprowadził do swojego życia rytuał, który pomoże Ci wdrożyć nowy nawyk.

Odrobina coachingu

Zanim jednak zaczniesz, podaruj sobie 10 minut na odrobinę coachingu. Zrób sobie dobrą kawę, a może wodę z cytryną ;-) Weź coś do pisania i zapisz odpowiedzi na kilka pytań, które dla Ciebie przygotowałam.
Gotowy? Do dzieła!!

Co chcesz zmienić? Jaki moment dnia najbardziej Cię obciąża?
Co wtedy czujesz?
Z czego nie jesteś zadowolony?
Jak chciałbyś, żeby wyglądał?
Co jest wtedy najważniejsze, co chcesz odzyskać, dzięki zmianie?
Jak możesz to zrobić?
Co może zapewnić Ci inne podejście?
Co się stanie jak to zrobisz?
Kiedy to zrobisz?
Co pomoże Ci pamiętać o nowym podejściu?
Jaki rytuał wdrożysz, żeby zmiana się utrwaliła?

Voilà,..

Spróbuj i pochwal się swoimi zmianami i odkryciami.
Nie masz odwagi na komentarz pod postem? Napisz do mnie e-mail, być może będzie to dla Ciebie również forma motywacji do zmiany.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie