11 listopada 2014

Za co kocham Lublin dziś, 11 listopada...


Kolejny już rok chcę pokazać synkowi jak obchodzi się Święto Niepodległości w różnych miastach w Polsce. Kolejny już rok, wyłączam telewizor kilka sekund po jego włączeniu, bo sceny zbyt drastyczne dla oczu czterolatka.

Kolejny już rok cieszę się, że w Lublinie da się jeszcze wyjść na defiladę razem z dzieckiem i spokojnie dać mu nacieszyć oczy. Ale oprócz skali lokalnej, chciałabym choć przez chwilę uczestniczyć w tym, co dzieje się w Warszawie. Nie da się.... A media jak małpki pokazują głównie, jeśli nie jedynie, te obrazy, które są najbardziej medialne. No oczywiście, że nie przemarsz Prezydenta, tylko zamieszki na styku kilku marszów.

Pozostaje nam świętować lokalnie, pospacerować z dzieckiem na placu Litewskim, a potem wrócić do domu na pyszny obiad i kawę, pośpiewać patriotyczne pieśni i z łezką w oku słuchać jak z ust czterolatka rozlega się "Maszerują strzelcy, maszerują...." Kiedyś myślałam, że z dumą wybiorę się z dzieckiem na takie obchody do Warszawy. Dziś wątpię, że to kiedykolwiek będzie możliwe, bez obaw o bezpieczeństwo. Mam jednak nadzieję, że za rok i przez kolejne lata w Lublinie nadal będziemy mogli świętować lokalnie...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie