1 listopada 2014

Nie straszę dynią...

Nie straszę dynią, nie wycinam jej oczu i groźnych zębów, nie kopiuję amerykańskich wzorców. Mamy w Polsce 1 listopada swoją tradycję, dużo głębszą niż "trick or treat". Daleko mi do straszydeł, kościotrupów, pajęczyn i innych strachów. Nie uczę tego moich dzieci. Nie wycinamy razem trupich kształtów, bo nie sądzę, by miało ich to czegoś dobrego nauczyć. Wręcz przeciwnie.

Wolę za to porozmawiać o życiu i przemijaniu, o śmierci i kruchości istnienia. Pójść na spacer na groby, by porozmyślać o tym jak warto cieszyć się życiem, póki dane nam jest być tu i teraz. Podziwiać kolorowy jesienny świat, piec placki z dyni i smakować dynię w różnych odsłonach, zajadać się słodkimi winogronami. Cieszyć się jesiennym słońcem, na którym wygrzewa się kwitnący wrzos. Patrzeć jak uwijają się pszczoły, a cały świat szykuje się na zimowy sen...











0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie