19 października 2014

Małe szczęścia są wielkim dobrem tego świata


Słuchałam dziś z zaangażowaniem misjonarza. Mówił o tym, co dla nas jest tak oczywiste, że nie zdajemy sobie sprawy z tego jak wygląda życie bez tych oczywistości. Mówił o czerpaniu radości z małych rzeczy. I zakończył kazanie zdaniem, z którym spędziłam całą niedzielę: "Małe szczęścia są wielkim dobrem tego świata".

A co jest Twoim małym szczęściem? Co daje Ci codziennie siłę do tego by iść dalej? W końcu nie zawsze jest różowo.  Są dni, kiedy wszystko układa się  po naszej myśli. Czujemy się tak jakbyśmy byli w czepku urodzeni. Sprzyja nam szczęście i świat wydaje się piękny. Uśmiech z twarzy nie znika.

Wtedy czujemy, że świat należy do nas. Ale wtedy właśnie towarzyszy mi szczególna świadomość, że trzeba te chwile kolekcjonować i cieszyć się nimi podwójnie, bo one miną. Im dłużej to trwa tym bardziej prawdopodobne, że coś się musi odmienić. I nie o to chodzi, żeby martwić się o jutro, albo szerzyć defetyzm. Wręcz przeciwnie. Wiedząc, że w życiu taka jest kolej rzeczy, łapię te chwile. Karmię się nimi łapczywie. Kolekconuję obrazy, wspomnienia, doznania. Zapamiętuję zapachy, smaki i odczucia, bo one dadzą mi siłę wtedy gdy ich zabraknie. Bo to działa tak jak bateria słoneczna. Im więcej w moim życiu słońca tym bardziej ładują się moje baterie, bo nie wiem kiedy ten zapas będę musiała wykorzystać i jak długo będzie mnie zasilał, gdy zabraknie innej energii.

Czerwiec nad morzem był dla mnie takim właśnie czasem. Wyjazd z mamą i z dziećmi, gdzie nic nie było ważniejsze niż spacery i zabawa w piasku. No dobra, jeszcze zdjęcia ;-) Uwielbiam morze, polskie morze. Wspomnienia i obrazy z tego wyjazdu zasilają mnie teraz, gdy nie jest różowo.

Małe szczęścia są wielkim dobrem tego świata. Łapiesz je? Ładujesz nimi swoje baterie?








  










0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie