28 czerwca 2014

Odpocznij

Od czasu mojej podróży do Berlina mijają właśnie dwa miesiące, a ja wciąż pozostaję pod wielkim urokiem tego miasta. Ta podróż poruszyła wiele strun w moim sercu, a muzyka nadal gra i mam wrażenie, że rozbrzmiewa coraz głośniej. Berlin nigdy  mnie nie pociągał, bo z pozoru wydawał mi się zbyt industrialny. I miałam rację, jest taki tylko z pozoru! O tym jak bardzo zachwyciło mnie jego piękno pisałam tu: Oblicza Berlina.


A dziś chcę Wam opowiedzieć o tym, czego jeszcze nauczyłam się dzięki tej podróży. To nic odkrywczego i z pozoru brzmi banalnie, ale sedno tkwi w zmianie myślenia, która przekłada się na codzienne funkcjonowanie. Co innego pomyśleć, a co innego wdrożyć myśl w życie.

Nie spiesz się

Banał? A jakże, ale tylko z pozoru ;-) W Berlinie mieliśmy bardzo napięty grafik, sporo miejsc do zwiedzania, wiele chcielibyśmy jeszcze zobaczyć, ale zwiedzanie z dzieckiem ma nieco inny wymiar. To nie nasze plany, ale dziecka potrzeby wyznaczały nam rytm. Za każdym razem kiedy udawało nam się w tym pędzie zatrzymać, miałam wrażenie, że dopiero wtedy tak naprawdę tam jesteśmy.


Dopiero wtedy chłoniemy to miejsce, cieszymy się nim i inspirujemy. Wtedy dopiero to, co nas otacza, oddziałuje na nas w pełni, gdy damy sobie przestrzeń do tych doświadczeń. Nie więcej, a pełniej.


Nie dostrzeżesz pewnych niuansów w pędzie, a nawet jeśli je zauważysz, to pod wpływem szybko pojawiających się kolejnych bodźców, tamte umkną Twojej uwadze. W chaosie codziennego dnia, zgubisz to co najważniejsze... siebie!


Odpocznij

Daj sobie do tego przestrzeń. Odpuść zadania, których całą listę tworzysz w swojej głowie. Na chwilę zapomnij o wszystkim co do zrobienia. Usiądź, stań, spaceruj, połóż się - jak wolisz.

 Ale bądź tu i teraz, bez myślenia o przyszłości, bez walki z przeszłością. Rozejrzyj się przez dłuższą chwilę. A potem jeśli wydaje Ci się, że już wszystko dostrzegasz, rozejrzyj się uważniej i wszystkimi swoimi zmysłami chłoń chwilę.

Takie momenty ładują moje baterie na bardzo, bardzo długo. W nich też znajduję swoje "kotwice", które potem wykorzystuję, żeby się zrelaksować w miejscach i chwilach, które nie sprzyjają relaksowi.

A na koniec coś użytecznego. Znacie technikę kotwiczenia?

Znajdź swój obraz (zmysł wzroku), odczucie (zmysł dotyku), dźwięki (zmysł słuchu), które wprawiają Cię w dobry nastrój, albo przypominają jakikolwiek inne wydarzenie, które przywołuje pożądane emocje. I kiedy chcesz się zrelaksować lub poczuć np. większą pewność siebie, przywołaj w wyobraźni te obrazy, odczucia i dźwięki, a poczujesz się tak jak chcesz. Skojarzenie danej emocji z obrazem, dotykiem lub dźwiękiem pozwoli Ci szybko ja wywołać.

Mój obraz to ten:


Kiedy o nim myślę, przywołuję odczucie wtulenia się w mięciutki wygodny fotel, a w uszach brzmi "Daydreamer" Adele. To moja kotwica na dobre samopoczucie. Chcesz zobaczyć jak działa? Po prostu ją zastosuj. Co innego pomyśleć, a co innego wdrożyć myśl w życie ;-)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie