11 kwietnia 2014

Każdy ma swoją definicję porażki

Wiecie jakie słowa ostatnio dały mi wiele do myślenia? Byłam na spotkaniu Kobiecego Lublina z Magdą Bębenek, autorką książki "Polka potrafi" (którą zresztą każdej Polce polecam). Magda powiedziała wtedy, że każdy ma swoją definicję porażki. Dla niej porażka jest nie wtedy, gdy coś jej nie wyjdzie, ale wtedy gdy nie spróbuje!

To, co powiedziała uświadomiło mi ile rzeczy sami sobie odmawiamy przez strach przed nimi. Samo wyobrażenie, że coś nam może nie wyjść już powoduje, że rezygnujemy. Często jest to bardzo irracjonalne, zupełnie nieuzasadnione, ale jednak blokuje nas i sprawia, że się wycofujemy. Marzenia w końcu nie spełnią się same, je trzeba spełniać. A jeśli się boisz i pozwalasz, żeby ten lęk Cię powstrzymywał, nie dajesz sobie szansy.

Kiedy chcemy coś zmienić w naszym życiu to nie musi to być od razu z dużym rozmachem. Można pomału, krok za krokiem, na próbę, tak by dać się wciągnąć... Ale zdecydowanie trzeba postawić ten pierwszy krok. Czy Twoje definicja porażki nie powstrzymuje Cię przed tym?

Chcąc zmiany musimy oswoić się z myślą, że chwilowo będzie w naszym życiu więcej bałaganu i zamieszania. Zmiana zawsze oznacza wyjście ze strefy komfortu. Z pozoru bałagan i chaos, wszystko wymieszane i porozrzucane w nieładzie...

Ale kiedy damy sobie szansę, to okaże się, że w tym bałaganie jest zalążek nowego ładu. Czasem spojrzenie na jeden element powoduje, że zaczynamy dostrzegać całość...
 

Wszystko to, co było w nieładzie, nagle zaczyna się ze sobą łączyć....














Pojawia się myśl, za którą goni nasze serce...

















 Po woli z tego chaosu wyłania się obraz i znajomy nam kształt...




Koncepcja gotowa, więc możemy ja przypiąć szpilkami. To kolejny symbol próbowania. Dlaczego w prostych czynnościach jest to dla nas oczywiste, a w życiu oczekujemy od siebie, że od razu "siądziemy przy maszynie i zaczniemy szyć"....?



Teraz już wszystko w naszych rękach. Najpierw zaczynamy ostrożnie przyszywać pierwsze elementy...


po to, żeby za chwilę nabrać wprawy...


a potem ręka z rozmachem i gracją porusza się w jakby znanym nam już ruchu...



I gotowe ;-)


Dzielę się z Wami tym podejściem bo poczułam jego magię. Dzięki niemu dają sobie w życiu więcej szans, nie odbieram ich sobie tylko dlatego, że się boję...

Wzięłam sobie mocno do serca nową definicję porażki ;-) i postanowiłam postawić wreszcie pierwszy krok. Wreszcie przestać myśleć i zacząć działać! Zaproponowałam Beacie Kuryło, właścicielce Orchideli.pl, przetestowanie mojego pomysłu na spotkanie rozwojowe z wykorzystaniem rękodzieła. Jechałam pełna obaw, ale jednocześnie z myślą: "Jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz, czy Twój pomysł jest dobrym pomysłem."

Od dawna w głowie kiełkował mi pomysł na połączenie moich pasji. Kiełkował  na tyle długo, że po woli odczuwałam już zmęczenie. A dziś cieszę się, że odważyłam się spróbować. I jeszcze słowa Beaty, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto stawiać kolejne kroki: "Koszulka już na zawsze zostanie >>koszulką mocy<< :)."

Beata po spotkaniu postanowiła wzmocnić od spodu koszulkę flizeliną i pisze o tym tak: "Moja podświadomość podsunęła mi nawet zasadność użycia fizeliny - mój kwiatek, z natury swojej delikatny, ma pod spodem ukryte dodatkowe wzmocnienie, niewidoczne dla oczu, ale takie, które powoduje, że bardzo trudno jest go zniszczyć, a wszystkie płatki pozostaną na swoim miejscu."


Co Wy na to? Jest moc, prawda...?


p.s. Do koszulki został użyty guzik od Baw się z nami guzikami

0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie