19 lutego 2014

Mamo! Tato! Jak przetrwać samemu z dwójką dzieci i nie zwariować - część I

Mąż w delegacji? Żona na szkoleniu? Babcie daleko? Nie ma wyjścia musisz zostać z pociechami sam/a.  Jak w takiej sytuacji poradzić sobie z dwójką małych dzieci i nie zwariować?

Ostatnie tygodnie mocno zaprawiły mnie w boju! Po pierwsze dlatego, że mąż w długiej delegacji, a dzieci jak na złość chore. Mnie zresztą też nie oszczędziło. Nie ukrywam, że nie było łatwo, ale co nas nie zabije to nas wzmocni.  Niewątpliwie jest to czas, kiedy trzeba się zmobilizować, zakasać rękawy, wziąć głęboki oddech i do dzieła...



Niniejszym więc zaczynam cykl postów przedstawiających moje sposoby na to, by przetrwać samemu z dwójką małych dzieci, sprostać ich potrzebom, a jednocześnie zyskać trochę przestrzeni dla siebie.

#1  Zacznij dzień pozytywnie


Grunt to wstać prawą nogą i bynajmniej nie chodzi o to, by sprawdzać czy na posadzce ląduje odpowiednia kończyna, ale by zadbać o nasze nastawienie -  ono dodaje nam sił lub sprawia, że nam ich brakuje. Więc aby szklanka była do połowy pełna, pomyśl o haśle, które doda Ci sił i energii i sprawi, że na Twojej twarzy pojawi się uśmiech. Mój sposób to szminka i lustro ;-) Wyciągnij starą szminkę (jeśli jesteś tatusiem możesz zrobić napis z kremu nivea) i zrób sobie motywacyjny rysunek na lustrze w łazience lub tam gdzie najczęściej zerkasz. Nasz wygląda tak:


#2 Wypij dobrą kawę lub herbatę i zrób listę "todosów"


Pomyśl co musisz dziś koniecznie zrobić i bądź w tym minimalistą. To nie jest dobry czas na wymyślanie długich list życzeń, których potem nie zrealizujesz. Pomyśl o absolutnym minimum: zakupy, spacer, obiad, zabawa itp. Zastanów się czego brakuje Ci w lodówce i co zrobisz dziś na obiad, pomyśl o śmieciach i praniu. A na koniec zastanów się jak możesz połączyć te czynności np. idąc na spacer możesz zabrać ze sobą śmieci lub czytając dziecku książkę możesz zrobić sobie makijaż, a tatusiowie mogą się ogolić... ups, to chyba byłoby zbyt ryzykowne.  Jeśli dobrze zaplanujesz dzień, nawet nie zorientujesz się kiedy wykonasz wszystko co trzeba. I pamiętaj, załóż sobie przynajmniej dwudziestoprocentowy margines błędu. W końcu masz na głowie nie tylko mieszkanie, ale przede wszystkim dzieci, które często brutalnie weryfikują nasze plany.

#3 Dziecko może być Twoim sprzymierzeńcem w sprzątaniu


Dzieci uwielbiają sprzątać i pomagać w codziennych pracach domowych. Oczywiście często ich koncepcja pomagania mija się z naszą i to, co dla nich jest pomocą, dla Ciebie może okazać się utrudnieniem. Może! Szczególnie wtedy, gdy potraktujesz to za bardzo serio. W końcu w tym wszystkim nie jest najważniejsze to, czy dziecko dobrze podaje Ci pranie lub czy dokładnie pozamiatało? Grunt, że ma zajęcie i spędzacie ten czas razem, a dziecko przy okazji uczy się angażować w proste prace domowe. Więc nie ważne, że czysta bielizna ląduje na podłodze, a okruszki nie koniecznie trafiają na szufelkę - postaw na wspólną zabawę, a sprzątanie stanie się dla Was przyjemnością.

A do jakich czynności możesz je zaangażować? Mi udało się do tej pory wspólnie: wieszać pranie, gotować, prasować, odkurzać, zamiatać, zmieniać worki na śmieci, wycierać kurze, myć podłogę, czyścić ściany (jednorazową chusteczką wilgotną - btw mój sposób na zabrudzenia na ścianach), rozkładać i ładować zmywarkę, ścielić łóżko, montować szafki - więcej grzechów już nie pamiętam i nie żałuję ;-)

#4 Postaw na samodzielność swoich dzieci


Szczególnie wtedy gdy brakuje rąk do pomocy doceniam samodzielność moich dzieci. Na co dzień kieruję się zasadą, że w miarę możliwości nie robię za nich tego, co potrafią zrobić same. Zachęć więc dzieciaki, by ubierały się same, myły się, sprzątały po sobie w miarę ich możliwości wiekowych. Zastanów się chwilę co spędza Tobie sen z powiek, zabiera Ci szczególnie dużo czasu i wyczerpuje Twoje nerwy. Może czas już oddać dziecku odpowiedzialność za te czynności? Mnie dzieciaki zawsze pozytywnie zaskakują tym, że potrafią coś, czego bym się po nich nie spodziewała, więc warto raz na jakiś czas oddać się refleksji i zastanowić się jaką czynność dziecko może już robić samo. Zyskacie podwójnie - Ty więcej czasu, a dziecko kolejny obszar własnej kompetencji.

#5 Zrób sobie swój niezbędnik


Skoro jesteśmy w temacie samodzielności, to może małe D.I.Y (Do It Yourself)?
Wyjście z dziećmi spędza Ci sen z powiek? Już nie wiesz w co włożyć ręce, bo jedno płacze, a drugie ma dla Ciebie grubą niespodziankę w pieluszce? Wykorzystaj technikę checklisty. Wymyślono ją w lotnictwie po to, aby w czasie przygotowań przedstartowych nie pominąć żadnej ważnej czynności. Pomyśl o swoim wyjściu z dzieciakami na dwór jak o starcie samolotu. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, bo awaryjne lądowanie sporo kosztuje. Zastanów się co zazwyczaj ze sobą zabierasz i stwórz swoją prywatną checklistę. Wystarczy kilka kartek papieru z ciekawym wzorem (możesz wykorzystać stare opakowania), klej, pisak i nożyczki oraz ewentualne guziki i wstążki do ozdoby.











Wytnij kartki o różnych wielkościach i naklej jedna na drugą. Inwencja twórcza należy do Ciebie ;-)  Z jednego z papierów wytnij kilka takich samych kształtów np. strzałek i naklej jeden pod drugim, tworząc tym samym znaczniki do listy.  A potem weź pisak i uzupełnij swoją listę. Na koniec przyklej ozdoby. Taki niezbędnik możesz wykonać razem z dziećmi i dla każdego dziecka osobno, jak również dla siebie. Ja postanowiłam zrobić niezbędnik mamy. Możesz też zostawić trochę wolnego miejsca na to, by w trakcie kolejnej procedury "startu" dopisać jeszcze coś ważnego.














Moja lista dość szybko się zapełniła....



Udanej zabawy ;-)

Jeśli uda Wam się zastosować powyższe sposoby, albo już od dawna je stosujecie, pochwalcie się tym w komentarzach poniżej. A już wkrótce kolejna porcja rad. Mam nadzieję, że okażą się cenne ;-)


Do niezbędnika wykorzystałam:
- papier The Scrap Cake - Sweet Childhood
- papier  HEYDA, Sweet Home - Kropki
- guziki z Baw się z nami guzikami

0 komentarze:

Prześlij komentarz

uslysz_siebie na Instagramie