3 lutego 2014

Hoo hoo, who loves you?


Nie mam nic przeciwko walentynkom dopóty dopóki służą one temu, by w codziennym, zabieganym życiu przypomnieć sobie, jak ważna jest miłość.
Nie mam nic przeciwko walentynkom, jeśli tylko służą one temu, by pamiętać o pielęgnowaniu miłości, bo samo zakochanie nie wystarczy. Zresztą, od zakochania do miłości jeszcze długa droga.  Miłość daleka jest od zauroczenia, choć często tak się zaczyna.
I wreszcie nie mam nic przeciwko walentynkom, jeśli traktuje się je bardzo szeroko i głęboko, bo w końcu miłość nie jest zarezerwowana tylko dla kochającej się pary. Kochamy też przecież naszych dziadków, rodziców, dzieci i inne bliskie nam osoby.

Walentynki tuż tuż, a w mojej głowie temat kiełkuje już od dawna.Szukając inspiracji do tegorocznych walentynkowych kartek trafiłam na Diabelski Młyn. Kiedy zobaczyłam wyzwanie na Diabelskim Młynie, od razu zdecydowałam się wziąć w nim udział i przygotować swoją pracę. Postanowiłam połączyć wyzwanie z tematyką walentynkową. Pomyślałam, że połączenie sowy - symbolu mądrości z sercem - symbolem miłości jest ciekawe i niewyświechtane . I choć czasem mówi się, że miłość z mądrością nie ma nic wspólnego, bo miłość jest ślepa, to zdecydowanie jestem zdania, że aby wzajemnie kochać się miłością dojrzałą, potrzeba bardzo dużo mądrości - życiowej mądrości. Miłość nie jest darem z dożywotnią gwarancją, dlatego wymaga zaangażowania w to, by ją "odnawiać", dokarmiać, dopieszczać, wymaga dbania o nią codziennie, a nie tylko od walentynkowego święta.

Założenia wyzwania stały się bezpośrednią moją inspiracją. Pomysł pojawił się od razu, gdy przeczyłam jego warunki.
 

Tak właśnie powstała kartka z sową i sercami i hasłem "Hoo, hoo, who loves you?". Postanowiłam użyć kolorystyki nietypowej dla walentynek, bo dość mam już wszechobecnej czerwieni ;-P

 

Do kartki użyłam:
  1. Papier - My Mind's Eye 
  2. Papier - The Scrap Cake
  3. Kraft paper. Joy!
  4. Tusze od Latarnia Morska

I tym samym rozpoczynam tematykę miłosną i serię nietypowych kartek walentynkowych, których zobaczycie u mnie jeszcze przynajmniej kilka i wszystkie będzie można kupić ;-) Ale o tym już kolejnym razem...

Kartkę zgłaszam więc na wyzwanie:

http://diabelskimlyn.blogspot.com/2014/01/diabelskie-wyzwanie-sklep-ewapl.html







Wciąż nie wierzę, więc z tym większą dumą umieszczam banerek ;-)

http://diabelskimlyn.blogspot.com/2014/02/wyniki-diabelskiego-wyzwania-ze-sklep.html




6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Guziki wygrzebane (dosłownie) z magicznego pudełka u pewnej pani w zaprzyjaźnionym lumpeksie ;-)

      Usuń
  2. Gratuluję wyróżnienia w wyzwaniu! W pełni zasłużone:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, strasznie dziękuję. Wciąż nie mogę uwierzyć! I mordka mi się uśmiecha.... ;-)

    OdpowiedzUsuń

uslysz_siebie na Instagramie