5 stycznia 2014

Małe, cudowne, iście rycerskie przyjęcie...



Zaczęło się od pomysłu, żeby 3 urodziny M. spędzić inaczej niż dotychczas, czyli w gronie jego rówieśników. Pomysł padł na podatny grunt i od razu pojawiła się lawina kolejnych ;-) Pomyślałam, że jak urodziny to tylko w Fice i jeśli ma być jakiś bohater to nie kto inny jak rycerz Mike. Trochę zaryzykowałam, bo bohater jest jeszcze mało popularny, o czym szybko się przekonałam odwiedzając pobliski Balon Party - czyli sklep z akcesoriami imprezowymi. Ale co tam, nie ma ryzyka, nie ma zabawy - tort zamówiony, zaproszenia zrobione...


Sztuk trzy, bo w końcu przyjęcie miało być  małe, kameralne, klimatyczne, luźne i beznapinkowe. Zresztą właśnie takie małe ilości mnie najbardziej cieszą. Gdybym miała wykonać dużą ilość zaproszeń, nie miałabym w tym żadnej radości. Lubię, gdy to co robię jest jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne, a wykonywanie iluśtam sztuk tego samego nie jest już sztuką tylko produkcją. Więc po prostu tego nie robię.
 

Wyszło super, klimatycznie, z klasą i zabawnie. Bez zbędnej bieganiny. Tak właśnie wyobrażałam sobie te urodziny. Świętował M. i świętowaliśmy my, bo w końcu to też nasze - rodziców - święto. A tort od Orchideli był nie tylko dziełem sztuki, ale też pysznie smakował...

 A Fika spisała się świetnie, nie wyobrażałam sobie tych urodzin gdzie indziej i nie pomyliłam się. To miejsce ma duszę i klimat, który ciągle mnie tam przyciąga. Zawsze wyjeżdżam stamtąd z naładowanymi bateriami i masą inspiracji w głowie. Po prostu uwielbiam tam bywać. I tak też było tym razem. To był naprawdę udany dzień ;-)


1 komentarz:

  1. Dzięki Ajka za małą porcję słodyczy;)
    A tort piękny był!

    OdpowiedzUsuń

uslysz_siebie na Instagramie